Search

Newsletter

Aktualności

więcej aktualności

Maniuś Kitajec i jego ferjana


Książka niedostępna 15,00 zł brutto

Stan: Aktualnie niedostępna


Powiadom mnie, kiedy będzie dostępna

Powieść przedstawiająca dalsze losy bohaterów Café „Pod Minogą”. Akcja toczy się w charakterystycznym dla autora środowisku rodaków warszawskich, tym razem głównie szoferów. Wiele tu zabawnych, świetnie podpatrzonych typów, wiele humoru sytuacyjnego i wiele szczerego sentymentu dla Warszawy.



 

– Wacuś, widzisz tego starszego faceta w zbankrutowanej jesionce i przegranem kapeluszu? Dawaj go mnie.
– Coś ty, to jakiś hrabia de Nędza.
– Zgadłeś, ale dawaj — powiedział i szybkim, energicznym krokiem poszedł w stronę swego szarego samochodu. Rozejrzał się. Szybko otworzył drzwiczki, „złamał” chorągiewkę z napisem „wolny” zapuścił motor i podjechał w stronę Wacusia idącego już ze starszym panem o podniszczonym wyglądzie.
Pasażer wsiadł, rzucił mimochodem: „Na Stare Miasto” i wy­dobywszy z kieszeni kamizelki monokl na czarnym sznureczku umieścił go w oku i z zaciekawieniem patrzył na ulicę.
Taksówkarz przyglądał mu się w przydymionym lusterku wo­zu, uśmiechał się od czasu do czasu, a wreszcie rzekł:
– A co tam, panie hrabio szanowny, w Kozichdupkach sły­chać?
Pasażer drgnął wypuścił monokl z oka.
– Przepraszam, a pan skąd mnie zna?
– Ma się trochę znajomości w wyższych sferach miarodaj­nych. Jak się ma baronowa Kalafonia fon Butersznyt, czy jeszcze na chodzie? Co porabia hrabia Pestka, czy ciągle taki cykoryjny?
– Wie pan, że nie rozumiem...
– Jak to, nie poznaje pan hrabia swojego rodzonego lokatora? A kto u pana z całą ferajną po powstaniu, jaleo spalony warsza­wiak, w Kozichdupkach zamieszkiwał? Z kiem pan „Café pod Minogą” w swojem pałacu prowadził? Z gienierałem Kuropatkinem? Do kogo ta mowa!
– Och, excusez-moi... rzeczywiście... jak mogłem nie poznać, przecież to pan Maniuś, pan Chińczyk, n’est-ce pas?
– Nie śpisz pan, to nie senne marzenie, mnie pan hrabia masz zaszczyt widzieć w osobistej osobie, tylko nie Chińczyk, a Kitajec koleżki mnie nazywają, nieduża różnica, ale jest.
– Je vous prie de m’excuser, panie Marianie, ale bardzo się ucieszyłem z tego spotkania – tu pasażer przechyliwszy się uści­snął rękę szoferowi nieomal wyrywając mu kierownicę.
(fragm. książki)

 



  • Oprawa miękka
  • Numer wydania I
  • Data wydania 1960
  • Druk Szczecińskie Zakłady Graficzne
  • Liczba stron 216
  • Projekt okładki i ilustracje Jerzy Zaruba
  • Wymiary 150 x 210

Brak komentarzy

Oceny mogą wystawiać jedynie zarejestrowani klienci oraz administrator portalu.

Inne książki z tej kategorii

facebook
pinterest